Czarownica

 

Z żalu

Pozwolili jej umrzeć,

A nie pochowali jej, nie pochowali.

Więc przylgnęła do twardej, twardej ziemi

Zdrętwiałymi dłońmi,

Chłodnymi ustami.

Przytuliły ją korzenie sosny, 

Trawy przykryły zielonym kobiercem,

Boże czarownic,

Zmiłuj się nad jej sercem.

 

Mówili ludzie: strzeżcie się jej głosu

I bioder kobiecych pośród nocy,

I bursztynowych włosów,

Bo waszym mężczyznom zabierze wolę i rozum. 

A jej włosy to były żywiczne rosy,

Ciało zrosło sięz drzewnym ciepłem,

Oczy świeciły w koronach zielonymi ogniami.

I zrozumieli ludzie, że nie uciszy się jej serce,

Boże czarownic,

Zmiłuj się nad nami. 

 

Zaśpiewaj nam, zatańcz,

A potem zabierz swoją przezroczystość,

Wracaj skądś przyszła.

Nie przyszłam do was, nie przyszłam

A mój głos - dzwonki,

A mój szept - miłość.

Dla miłości napiję się życia z przestrzeni podniebnej,

Potem pójdę szukać kochanego

Za górami, za lasami, za waszymi ogrodami,

Boże czarownic,

Zmiłuj się nad moim sercem,

Zmiłuj się nad wspomnieniami.