Poet must write 'not merely with his own generation

in his bones, but with a feeling that the who

of literature of Europe from Homer and within it

the whole of the literature of his own country

has a simultanous existence and composes

a simultanous order'. 

                                            T.S. Eliot

Natury

(wg dr Junga: obserwator, teoretyk, pragmatyk, wizjoner)

 

Urodziły się właśnie.

Nikt nie słyszał płaczu, nie wyciągał rąk.

Ale są, leżą na biurku doktora.

Cztery siostry, jak cztery strony świata.

Jak oczywistość.

Jak los zapisany w genach,

'albo jak kto woli w gwiazdach.

 

W półmroku widać pokój, za oknem ptaki, liście, chmury, lis.

I tu właśnie równocześnie otworzyły oczy

cztery ludzkie natury.

 

Kolor źrenic nic mi nie mówi.

Ale wiem, że tylko jedna będzie mi bliska.

(Kiedyś poeci mogli używać wielu głosów

jednak dawno już Ajschylos ograniczył chóry.)

 

Żeby wybrać muszę poznać wszystkie cztery.

Próbuję, jak posłuży mi pierwsza:

patrzę ostrożnie, raczej z zewnątrz, nieco z góry. Co jest?

Jest pokój, okno, ptaki, liście, chmury, lis.

 

Podnoszę z biurka drugą naturę.

Z drzew spadają liście, w dali szemrze strumień, obok stoi lis.

Za pagórkiem leci ptak, po błękicie biegną białe chmury.

 

Obdarzona trzecią naturą

zastanawiam się, jak to wszystko ująć.

Jakich dokonać wyborów, by lis stał się śmigły, liście złotorude

i jak obejść naturę, by chmury

stały się świetliste (dla dobra literatury).

 

Wreszcie

mój wierszowy ołówek oddałam tej małej, czwartej, kolorowej,

tej ze spineczkami.

 

(Teraz ja w ukryciu, przygodnym ołówkiem),

a ta mała wzdycha, a ta mała pisze LIS - T - EK,

a ta mała ma błyszczące oczy pod zachwyconymi brwiami.