.

 

Tytuł: Skrzydła, tekst piosenki
 
Od Mati dla Ani
 
Anioły nie mieszkają w niebie,
Gdy jest zimno i pusto wśród ludzi.
Dobrej nocy, synku, dla Ciebie
Będę tu, gdy się rano obudzisz.
Kto mi zabrał dziecko, skrzydła dał
Bym z tęsknoty stała całe noce
Będziesz teraz, synku, słodko spał
Okryję Cię skrzydłami jak kocem.
W nocy będę czuwać, nie zasnę.
Aż słońce wstanie nad dachami.
Skrzydła matki są takie jasne
I prosta droga między nami.
Kto mi zabrał dziecko, skrzydła dał
Bym z tęsknoty stała całe noce.
Będziesz teraz, synku, słodko spał.
Okryję Cię skrzydłami jak kocem.
Pośrodku chłodnej ziemi czekam.
I wiedz, że cokolwiek robię
Wolno mi być tylko z daleka
I skrzydła wyciągać ku Tobie.
Anioły nie mieszkają w niebie
Gdy jest zimno i pusto wśród ludzi
Dobrej nocy, synku, dla Ciebie.
Będę tu, gdy się rano obudzisz.
 
********************************************
 
Cristoforo Colombo     Aleksandrowi
 
Ranek. Katedra S. Lorenzo. Dachy uśpionych domów.
Mgła ciągnie od zatoki wątłe nitki,
Które, gdy wzejdzie słońce ulegną pozłocie i znikną.
W portowym domu stuka niedomknięta okiennica.
 
Cristoforo ma spokojną twarz. Czarne, długie włosy
Spływają w zmierzwionych lokach na koronkę poduszki.
Sam w swoim śnie młody żeglarz
Urodzony u podnóża Apeninu Liguryjskiego
Odchodzi teraz wąską ścieżką w dół
Ku otwartej Golfo di Genova
I niewielkim statkom.
 
Gdy stanie w cieniu andaluzyjskich drzew w Palos,
Jego wola będzie nieugięta.
Dumny nieszczęśnik, który nie czytał Eratostenesa,
Odważną stopą naciśnie wręgi statków.
Wbrew wiatrom i skałom
Posłuszny żaglom i wodzie.
Pewien, że Ziemia jest kulą, tak małą,
Że Ocean Atlantycki jedną miękką falą
Poniesie go ku wschodnim brzegom Indii.
 
Sen jest szczęśliwy.
Cristoforo podkłada rękę pod głowę.
Zatoką kołyszą złote plamy słońca.
Poza tym cisza.
 
 
***************************************
Kot
 
Kiedy Joshu powrócił z samotnej wędrówki,
Zdjął z nóg słomiane sandały,
Lecz po chwili położył je sobie w geście rozpaczy,
Po czym wyszedł bez słowa.
 
Dowidział się bowiem, że pod jego nieobecność
Doszło do sporu.
Podobno mnisi ze wschodniego skrzydła zobaczyli kota,
A nie mogąc ustalić czyją stanowi własność,
Jęli dyskutować. Na placu, w środku dnia.
 
Ożywione głosy musiały zwrócić uwagę mistrza klasztoru,
Bo przyszedł niezadowolony,
A gdy schwytał czworonoga,
Zdecydował, że będzie on należeć do tego,
Kto stanie w jego obronie.
 
Wobec milczenia
Przeciął biedne zwierzę
Na pół.
 
Nazajutrz zjawił się Joshu.
 
Tak oto czasem
Zyskujemy ciszę,
Choć chcieliśmy zyskać
Spokój.
 


Copyright © 2011. All Rights Reserved.